◊ Pogromcy Mitów Mity o sprzęcie Jasny obiektyw a dobra fotografia ślubna
|
niedziela, 14 lutego 2010 20:29 |
Jasny obiektyw a dobra fotografia ślubna - pierwsza wersja mitu:
Jeśli wczytać się w wiele blogów, list dyskusyjnych, ale też i stron tzw. fotografów ślubnych, to można odnieść wrażenie, że do zrobienia dobrych zdjęć ślubnych zupełnie wystarczający jest następujący zestaw:
dość dowolny korpus lustrzanki cyfrowej - króluje tu opinia, że koniecznie marki Canon,
jasny obiektyw - króluje tu opinia, że najlepiej Canon EF 50mm f/1.8.
Po podsumowaniu rynkowych cen takiego zestawu możemy dojść do wniosku, że 2000 złotych wystarczą, żeby się obkupić i zostać zawodowym fotografem ślubnym.
W jakiś zadziwiający sposób rzesza wyznawców tej ciekawej mitologii "radzi" sobie z fotografią w ciemnych kościołach i innych ciemnych pomieszczeniach, twierdząc w dodatku, że używanie lampy błyskowej jest niedopuszczalne, bo niszczy nastrój...
Ciekawe jak oni sobie radzą?
Mamy pewne doświadczenia w tej kwestii. Wielokrotnie zwracały się do nas pary obdarzone płytą, ze zdjęciami wykonanymi przez "zawodowca", z prośbą o pomoc, bo zdjęcia ślubne, które miały być tanie i fantastyczne, okazały się ziarniste, nieostre, rozmazane i niedoświetlone.
Niewiele wtedy można zaradzić, ale zawsze coś można ratować na komputerze. W skrajnie złych przypadkach pozostaje tylko wykonanie stylizacji retro wszystkich zdjęć. Stylizacja taka w dużym stopniu pozwala ukryć mankamenty zdjęć.
Wracając do tego, jak wyznawcy mitu związanego z jasną optyką radzą sobie w sytuacji fotografowania podczas ceremonii ślubnej w ciemnym kościele, czy na ciemnej sali weselnej, musimy stwierdzić, że
źle sobie radzą i nie korzystanie z lampy błyskowej w umiejętny sposób prowadzi do nieudanych zdjęć ślubnych.
Sprawdziliśmy eksperymentalnie w wielu kościołach i na wielu salach, jakie są szanse na wykonanie dobrej fotografii ślubnej bez wspomagania się lampą błyskową. Do tego celu posłużył nam aparat Nikon D300 wraz z nikonowskim obiektywem 50/1,2. Obiektyw ten stanowi legendę i wyznacza klasę sam dla siebie. Jest jaśniejszy od "mitycznie kultowego" Canona 50/1,8 i znacząco lepszy optycznie. Nikon D300 zaś jest w stanie zaoferować wysokiej jakości obraz do czułości ISO 800, a nawet ISO 1600.
Wynik testu był zgodny z naszymi oczekiwaniami i doświadczeniem. Wiele kościołów i wiele sal jest zbyt ciemnych, aby wykonać w nich poprawną fotografię ślubną bez pomocy światła błyskowego.
Jasny obiektyw a dobra fotografia ślubna - druga wersja mitu:
Jest jeszcze jedna wersja mitu, który próbujemy tu obalić i którą możemy sobie nazwać "na profesjonalistę", a dokładnie rzecz ujmując "na profesjonalny sprzęt" - fotograf informuje na swojej stronie, że:
używa tylko profesjonalnych korpusów - i znów najczęściej marki Canon, ale trafia się w tej grupie sprzęt marki Nikon,
używa tylko profesjonalnych, jasnych obiektywów,
nie błyska w kościele lub stara się nie błyskać by nie zepsuć nastroju ceremonii...
W galerii zdjęć takiego fotografa zobaczycie na pewno dużo zdjęć czarno-białych, mocno ziarnistych, a dokładnie brzydko, cyfrowo zaszumionych. Zdjęcia z kościoła będą często miały brzydko oświetlone twarze, dziwne cienie na twarzach, tzw. wory pod oczami i sporo innych, tym podobnych mankamentów, w uniknięciu których pomaga rozsądnie użyta lampa błyskowa.
Często na takiej stronie można też przeczytać, że zdjęcia bez lampy są "bardziej naturalne" i dlatego fotograf preferuje jasną optykę. Dziwne, że ów fotograf zapomina o kluczowej w fotografii głębii ostrości, ale o tym niżej...
Po podsumowaniu rynkowych cen zestawu, którym chwalą się wyznawcy techniki "na profesjonalistę", możemy dojść do wniosku, że 20000 - 40000 złotych gwarantują (zastępują) profesjonalność, czyli wiedzę (fachowość) i talent.
Cóż - tutaj nie będziemy przeprowadzać kolejnego eksperymentu w celu obalenia mitu - choć moglibyśmy sięgnąć po kilka pełnoklatkowych korpusów obu liczących się marek i "walizkę" jasnej optyki - polecimy po prostu uważną lekturę artkułów Dobry i drogi sprzęt zapewnia dobre zdjęcia i Lampa błyskowa zabija nastrój chwili.
Inną sprawą jest to, że wyznawcy mitologii jasnego obiektywu zapominają o tym, iż fotografowanie maksymalnie otwartym obiektywem odbiera możliwość kontrolowania najistotniejszego dla fotografii środka wyrazu - głębi ostrości. Ten fakt świadczy o ich kompletnej nieznajomości rzemiosła, którą - często to widać w artystycznych wynurzeniach na stronach, blogach, czy listach dyskusyjnych - próbują maskować artyzmem.
Jako laicy nie musicie wiedzieć dlaczego głębia ostrości jest tak kluczowym w fotografii środkiem wyrazu... W związku z tym wyjaśniamy, że jeśli fotograf użyje jasnego obiektywu i ze względu na słabe warunki oświetleniowe panujące w kościele nie przymknie go do wyższej wartości przysłony, to otrzyma zdjęcia, na których tylko jedno z Was będzie ostre. Inaczej mówiąc zdjęcia np. z zaślubin będą przedstawiały ostrą twarz jednego z Was, a drugie będzie już rozmywać się w mgiełce nieostrości...
Wybór należy do Was!
Wstecz | [^] |
|
Poprawiony: piątek, 16 kwietnia 2010 01:24 |
|